Reklama

Każda gospodyni w PRL robiła ten deser na święta. Dziś przepis jest prawie zapomniany – babcie płaczą za tamtymi czasami!

Reklama
Reklama

Sprytne gospodynie PRL-u wiedziały, jak oszukać rzeczywistość

Trzeba uczciwie powiedzieć, że piszingery nie powstały z wyrafinowania kulinarnego, lecz z czystej konieczności. W PRL-u czekolada była towarem luksusowym, na który zwykły Kowalski musiał polować w wielogodzinnych kolejkach. Sprytne gospodynie domowe znalazły więc genialny sposób, by odtworzyć jej smak za pomocą kakao, masła i odrobiny pomysłowości.

I tu właśnie tkwi największy paradoks tej historii. Deser wymyślony z biedy okazał się tak pyszny, że mógłby spokojnie konkurować z niejednym współczesnym cukierniczym dziełem. Mleko w proszku, które dziś kojarzymy głównie z zaopatrzeniem awaryjnym, w rękach PRL-owskich gospodyń zamieniało się w aksamitny krem o smaku, którego żadna fabryczna czekolada nie jest w stanie powtórzyć.

To jest właśnie magia tamtej kuchni – z niczego robiono cuda. Kiedy brakowało jednego składnika, natychmiast znajdowano zamiennik, który często okazywał się lepszy od oryginału. Piszingery z mlekiem w proszku są najlepszym dowodem na to, że ograniczenia potrafią wydobyć z ludzi prawdziwą kreatywność. I smak, za którym tęsknią miliony.

Przepis jest banalnie prosty – potrzebujesz tylko siedmiu składników

Zanim przejdziemy do samego przygotowania, warto zerknąć na listę składników, bo jej prostota może zaskoczyć nawet doświadczonych domowych cukierników. Wystarczy:

-320 gramów mleka w proszku,

-200 gramów wafli,

-200 gramów masła,

-130 gramów cukru,

-125 mililitrów mleka,

-30 gramów kakao

-szczypta soli.

Nic więcej – żadnych egzotycznych dodatków, żadnych składników, po które trzeba jechać do specjalistycznego sklepu.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

Reklama
Reklama